Od sprostowań do odporności poznawczej.

Nieprawdziwe informacje rozchodzą się szybko, bo w kampaniach manipulacyjnych liczy się tempo i emocja. Zanim pojawi się sprostowanie, przekaz zdąży już zbudować zasięg i wpłynąć na odbiorców. Dlatego coraz częściej zadajemy pytanie nie o to, jak korygować błędy, lecz jak uczyć ludzi rozpoznawać je samodzielnie. Odpowiedzi na to pytanie dostarcza badanie opublikowane w ScienceDirect, w którym porównano skuteczność fact-checkingu i krótkiej edukacji medialnej.

Autorzy przeprowadzili losowy eksperyment ankietowy. Uczestnicy oglądali wpisy przypominające posty z Facebooka, częściowo prawdziwe, częściowo fałszywe, dotyczące tematów zdrowotnych, m.in. szczepień i żywienia. Jedna grupa nie otrzymała żadnej pomocy. Druga zobaczyła sprostowania wybranych nieprawdziwych treści. Trzecia dostała krótką listę zasad pomagających rozpoznawać manipulację. Sprawdzano wiedzę, nastawienie do tematów i to, czy uczestnicy uznają fałszywe wpisy za wiarygodne. Pomiar wykonano od razu oraz po około dwóch tygodniach.

Najważniejszy wynik dotyczy zakresu działania obu narzędzi. Sprostowania miały bardzo ograniczony efekt. Poprawiały jedną konkretną informację, ale nie uczyły rozpoznawania kolejnych manipulacji i nie dawały trwałej ochrony. Edukacja medialna działała inaczej. Wyraźnie poprawiała zdolność odróżniania prawdy od nieprawdy, a efekt utrzymywał się także po dwóch tygodniach.

Autorzy sprawdzili również możliwe skutki uboczne. Krótka edukacja medialna nie obniżała zaufania do rzetelnych treści i nie prowadziła do ogólnej podejrzliwości wobec wszystkiego, co uczestnicy czytali. To ważne, bo jednym z lęków przy takich interwencjach jest ryzyko, że ludzie zaczną kwestionować także informacje prawdziwe.

Badanie pokazało też, jak bardzo szkodzi sama ekspozycja na nieprawdziwe treści. Samo oglądanie fałszywych wpisów pogarszało wiedzę uczestników. Ani sprostowania, ani edukacja nie usuwały tej szkody w pełni. Postawy wobec szczepień i suplementów zmieniały się niewiele, ale jeśli fałszywe treści wpływały na opinie, edukacja medialna częściej ten wpływ osłabiała lub neutralizowała.

Autorzy proponują proste wyjaśnienie. Edukacja medialna uczy uważności i krytycznej oceny przekazów. Pomaga szybciej zauważyć niespójności i sygnały ostrzegawcze. Sprostowanie mówi, co w danym przypadku jest prawdą, ale nie uczy, jak rozpoznać kolejne manipulacje. Dlatego działa punktowo i nie nadąża za falą nowych przekazów.

Wniosek jest jasny: korekty są potrzebne, ale to edukacja medialna daje trwalszą odporność. Jeśli chcemy ograniczać skutki kampanii manipulacyjnych, nie wystarczy reagować na pojedyncze treści. Trzeba wyposażać odbiorców w proste narzędzia, które pomogą im rozpoznawać problem, zanim klikną „udostępnij”.

Opracowano na podstawie:

Nyhan B., Porter E., Reifler J., Wood T., Debunking “fake news” on social media: Immediate and short-term effects of fact-checking and media literacy interventions, ScienceDirect.

Zdjęcie: Polina Tankilewicz